Myślę, że mogę już podsumować ten okropnym miesiąc, który na szczęście dobiega końca.
Styczeń nie udał się pod żadnym względem, zaczynając na mojej psychice kończąc na diecie. Z początkiem tego roku znowu zaczęłam popadać w doła. Ale nie martwcie się aniołki już jest lepiej :) A moją dietę wszyscy zamykali w ciasnej klatce, polewali benzyną i z szyderczym uśmiechem na twarzy podpalali niszcząc doszczętnie. Nie ja wcale nie dramatyzuję.
Wszyscy z babcia na czele, która w środę przeszła samą siebie, wpychali we mnie jedzenie. Gdzie nie poszłam słyszałam tylko jedz, jedz i jedz. Halo proszę państwa świat nie kręci się tylko wokół jedzenia. Ja nawet nie widzę większych powodów żeby kazali mi jeść bo żadne z nich nie wie, że jestem na diecie. Mama w kółko powtarza, że komu ona to gotuje jak nikt nie je, że się stara a nikt tego nie docenia. Tak odbieram to jako emocjonalny szantaż. A babcia? Słowo babcia chyba już mówi samo za siebie. Dla niej nawet jakbym ważyła 100 kg będę za chuda a mój wygląd będzie anemiczny.
Jest jednak jeden plus całej tej sytuacji. Dzięki temu nauczyłam się kilku sztuczek jak unikać tego całego JEDZENIA.
Wcale nie pomogła mi wizyta w środę psychologa, który mówił nam o anoreksji. Nie będę kłamać. Wystraszyłam się a link znaleziony na pewnym asku do bloga ostrzegającego przed anoreksją wcale mi nie pomógł. Teraz gdy o tym myślę to byłam strasznie głupia. Po pierwsze ja przecież nie dążę do anoreksji po drugie nie każda dieta i zrzucenie kilu kilo to anoreksja. Postanowiłam, że w ten weekend po prostu ograniczę jedzenie a od poniedziałku zacznę od początku HSGD. O jeju ale się rozpisałam ;o mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Do następnego Motylki :*
P.S coraz poważniej myślę o pisaniu "książki". Kilka razy próbowałam i bardzo to lubiłam. Ciągnie mnie do tego....

U mnie było tak samo. Nie poddawaj się :*
OdpowiedzUsuńperfectsoskinny.blogspot.com
Taa, słowo "babcia" wyjaśnia wszystko... współczuję. Teraz może być tylko lepiej. Trzymaj się cieplutko, powodzenia :)
OdpowiedzUsuńJezuuu rozumiem Cie :/ Mi tez jest ciezko. Bardzo. www.blondeee-girl.blogspot.com to moj blog. A teraz do rzeczy. Szukam swojej wirtualnej przyjaciolki, kogos, kto wesprze mnie w tym co robie. Nie moge liczyc na bliskich. Jesli ktos chce pogadac, niech w odpowiedzi zostawi nr gg. Zawsze z kims jest latwiej niz w pojedynkę ;)
OdpowiedzUsuńPisz śmiało aniołku :*
OdpowiedzUsuń52116581